Aktualności
Rewolucyjna zmiana w komórkach
Odejście w 2010 roku od asymetrii na rzecz modelu kosztowego stawek hurtowych za kończenie połączeń w sieciach komórkowych (MTR) operatorów P4 i CenterNet zapowiedziało UKE w serwisie Twitter.
Obecnie
Play, CenterNet i Cyfrowy Polsat pobierają od innych operatorów wyższe
stawki MTR, niż same płacą. Stawki dla nowych graczy zostały ustalone
arbitralnie. Asymetria stawek MTR w Polsce jest najwyższa w Europie, a
UKE do tej pory planowało, że zostanie zniesiona do 2015 roku. Temu
ostatnio silnie sprzeciwiła się Komisja Europejska, żądając szybszej
redukcji asymetrii. KE chce, by asymetryczne stawki w całej Europie
zlikwidowano do 2012 roku.
Przeciwnikami asymetrii są najwięksi operatorzy komórkowi – Polkomtel, PTK Centertel i Polska Telefonia Cyfrowa.
Pożyczka przez SMS na 1500% rocznie
"Gazeta Wyborcza" wpadła na trop firmy pożyczkowej, która specjalizuje się w udzielaniu horrendalnie drogich pożyczek. Gdy pożyczasz 200 zł po miesiącu musisz oddać prawie 300 zł.
Jak
pisze gazeta takimi horrendalnie drogimi, ale łatwo dostępnymi
pożyczkami gotówkowymi kusi spółka Regita, właściciel serwisu
internetowego www.sms365.pl. Wystarczy wypełnić formularz z danymi
osobowymi. Po wysłaniu zgłoszenia mamy czekać na SMS z decyzją o
przyznaniu pożyczki i pieniądze błyskawicznie trafią na nasze konto. Na
pożyczkę mogą liczyć nawet osoby, które nie mają pracy.
Firma pożycza niewielkie kwoty - od 200 do 600 zł przy pierwszej
pożyczce i do 1250 zł za drugim razem. Jak obliczyła "Gazeta Wyborcza"
jeśli ktoś pożycza 200 zł, to po 15 dniach musi oddać 240 zł. Przy
wydłużeniu spłaty o kolejne 15 dni już 300 zł. Do tego dochodzi
imponująca lista dopłat. W ten sposób realne oprocentowanie może
wynieść nawet 1500 proc. w skali roku.
Okazuje się, że firma działa legalnie. Same odsetki pobierane przez
Sms365.pl mieszczą się bowiem w limitach ustawowych. Kruczek tkwi w
dodatkowych ubezpieczeniach i prowizjach, które pobiera serwis.
Więcej - w obszernym artykule Magdaleny A. Olczak w dzisiejszym wydaniu "Gazety Wyborczej".
Wyższe limity w programie Rodzina na swoim
Z początkiem października obowiązywać mają nowe stawki cen nieruchomości umożliwiające skorzystanie z programu Rodzina na swoim.
Na
podstawie informacji przekazanych przez poszczególne urzędy wojewódzkie
udało nam się ustalić wysokość nowych wskaźników, które generalnie
pozwolą na większą dostępność mieszkań z dopłatą Skarbu Państwa.
Gdzie
najłatwiej będzie o dopłaty z rządowego programu? Przede wszystkim w
Bydgoszczy i Toruniu, gdzie wskaźniki wzrosną o 730 zł. W tych miastach
nowy limit cen nieruchomości umożliwiający skorzystanie z programu
wzrósł do 7121 zł za mkw.
–
Prawie wszystkie mieszkania będzie można tam kupić z dopłatą, jeśli
klient spełni inne wymagania – mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.
Sytuacja
poprawi się też w Krakowie, gdzie w zasadzie do tej pory z dopłat nikt
nie korzystał, bo ceny na rynku były znacznie wyższe niż dotychczasowe
limity. W Krakowie wskaźnik zwiększył się o 714 zł, do 6055 zł za metr
kwadratowy.
– Według moich obliczeń po tej podwyżce ok. 20
proc. mieszkań w starej stolicy będzie można teraz kupić z dopłatą –
mówi Marcin Jańczuk.
Do dzisiaj ten odsetek nie był większy
niż 7 proc. W Olsztynie dostępność mieszkań była znacznie większa, a od
października wskaźnik wzrośnie dodatkowo o 600 zł. Maksymalna cena
mieszkania, która będzie umożliwiała skorzystanie z dopłaty do kredytu
w Olsztynie, wyniesie 6473 zł.
Wskaźniki cen wzrosną także w
Warszawie i Łodzi. W obu miastach o 442 zł. Nowy limit dla Łodzi to
6955 zł za metr, a dla Warszawy 7699,6 zł.
– Teraz odsetek
mieszkań, które będzie można skredytować pożyczką z dopłatą,
zdecydowanie się zwiększy. To jest już przyzwoita cena i na rynku
warszawskim nie będzie teraz problemu, by znaleźć mieszkanie
kwalifikujące się do programu – mówi Tomasz Labiedź, pośrednik w
obrocie nieruchomościami.
Eksperci szacują, że w stolicy z
kredytu z dopłatami będzie można skorzystać przy kupnie nawet 30 proc.
mieszkań z rynku wtórnego.
Wskaźniki umożliwiające
skorzystanie z programu nie zmienią się w województwie lubuskim i
pomorskim. Z naszych wyliczeń wynika, że tylko w dwóch miejscach limity
umożliwiające skorzystanie z programu Rodzina na swoim zmniejszyły się.
Chodzi o Poznań i województwo lubelskie. W Lublinie do tej pory tylko
17 proc. mieszkań na rynku kwalifikowało się do programu, czyli można
je było kupić z dopłatą Skarbu Państwa. Teraz będzie to jeszcze
trudniejsze. W Poznaniu ten odsetek do tej pory przekraczał 65 proc.
–
Jak na tak duże miasto, to i tak dostępność mieszkań była tam bardzo
duża. Nawet jeśli teraz mieszkań, których kupno będzie można
sfinansować kredytem z dopłatami, będzie mniej, to nadal będzie w czym
wybierać – mówi Marcin Jańczuk.
Zwraca on jednak uwagę, że
wzrost stawek w większości województw może mieć także negatywne skutki.
Do tej pory deweloperzy obniżali ceny, by zmieścić się w limitach
programu Rodzina na swoim. W wielu miejscowościach w tej chwili nie
będzie to konieczne. Skutkiem podwyższenia limitów może więc być
usztywnienie polityki cenowej deweloperów. Eksperci podkreślają jednak,
że program Rodzina na swoim nie jest adresowany do wszystkich. Państwo
przez osiem lat spłaca ok. połowy należnych odsetek od kredytu, ale
tylko rodzinom i osobom samotnie wychowującym dzieci. Nie można też
posiadać żadnych innych nieruchomości.
– Te wszystkie
ograniczenia powodują, że według mnie tylko 8 proc. wszystkich
transakcji na rynku nieruchomości to transakcje z wykorzystaniem
kredytu z dopłatami – szacuje Jerzy Sobański z agencji Akces.
Kredytów
z dopłatami udziela w tej chwili 14 banków komercyjnych i
spółdzielczych. Od początku roku takie kredyty otrzymało ponad 19 tys.
kredytobiorców, a łączna wartość tych pożyczek to ponad 3,2 mld zł.
Roman Grzyb
40 milionów
We wczorajszym losowaniu Dużego Lotka, po raz drugi w historii, można było wygrać 40 mln zł. Co zrobić z taką kwotą? Zrealizować marzenia, sprawić przyjemność bliskim czy zainwestować, aby pomnożyć kapitał? Możliwości jest wiele. 40 milionów wystarczy do zakupu najdroższego samochodu świata, małej spółki na warszawskiej giełdzie czy biurowca w Warszawie. Najprostszym rozwiązaniem jest ulokowanie wygranej na rynku finansowym.
Osoba, która poprawnie wytypuje 6 cyfr i jako jedyna wygra w kumulacyjnym losowaniu, za 40 mln zł może kupić:
- Najdroższy biustonosz świata, wysadzany szlachetnymi kamieniami (koszt ok. 15 mln USD)
- Najdroższy samochód świata - zabytkowego Ferrari (koszt ok. 9 mln euro)
- Kamienicę o powierzchni 2 tys. m.kw. w Krakowie w przy ul Grodzkiej, czyli w sercu Starego Miasta
Posiadacz szczęśliwego kuponu może też, przy odrobinie wysiłku, zainwestować pieniądze z wygranej. Dzięki temu może pomnożyć kapitał i ponadto czerpać dochód np. z najmu powierzchni. Posiadacz szczęśliwego kuponu z takim podejściem (nie musi być jedynym zwycięzcą) może:
- Kupić niedużą spółkę notowana na warszawskiej giełdzie. Obecnie w okolicach 40 mln zł wyceniane są m.in. Tel Force One, Pepees, Optimus, Suwary, ERG, Lena, Bumach, Gino Rossi czy Zremb;
- Kupić biurowiec w dobrej lokalizacji w Warszawie, ale nie centralnej, wielkości 4-5 tys. m.kw., w pełni wynajęty w oparciu o długoterminowe umowy;
- Wybudować 2 km własnej autostrady;
- Zatrudnić na 2 miesiące najbardziej przepłacanego amerykańskiego prezesa (Michael Jeffries, szef Abercrombie, zarobił w minionym roku 71,8 mln USD
Najprostszym sposobem zainwestowania wygranej jest ulokowanie jej na rynku finansowym w ramach odpowiednio skrojonego portfela, uwzględniającego wiek, skłonność do ryzyka, plany życiowe czy sytuację rodzinną posiadacza szczęśliwego kuponu. Poza tym, pieniądze z wygranej muszą być gdzieś ulokowane, przynajmniej do czasu podjęcia decyzji o tym, jak zostaną wydane.
Przy takim wyborze posiadacz szczęśliwego kuponu może podzielić wygraną na 4 portfele, po 10 mln zł każdy.
- Pierwszy, o wysokiej płynności, służący do finansowania bieżących wydatków (np. spełniania marzeń) czy inwestycji niefinansowych, np. zakupu nieruchomości.
- Drugi, mniej płynny, ale również stosunkowo bezpieczny, horyzont 3-5 lat, przeznaczony na przyszłe inwestycje niefinansowe.
- Trzeci, o charakterze typowo inwestycyjnym, horyzont 10 lat.
- Czwarty o charakterze emerytalnym, horyzont 20 lat.
Przy założeniu, że zwycięzca to osoba w wieku 40 lat, o przeciętnej skłonności do podejmowania ryzyka, portfele mogłyby wyglądać następująco:
Pierwszy - bezpieczny
- struktura: 100% atrakcyjne lokaty bankowe o różnych horyzontach inwestycyjnych, w różnych bankach
Drugi - portfel niskiego ryzyka, złożony z funduszy inwestycyjnych
- struktura: 10% akcje polskie, 5% akcje emerging markets, 8% akcje zagraniczne z rynków rozwiniętych, 60% obligacje, 17% lokaty bankowe
Trzeci - portfel wysokiego ryzyka, złożony z funduszy inwestycyjnych
- struktura: 55% akcje polskie, 20% akcje emerging markets, 5% akcje zagraniczne rynki rozwinięte, 20% obligacje
Czwarty - portfel akcyjny, złożony z funduszy
- struktura: 62% akcje polskie, 33% akcje emerging markets,5% akcje zagraniczne rynki rozwinięte; po ok. 10 latach zmiana struktury portfela na portfel niskiego lub umiarkowanego ryzyka
To tylko propozycje. Budowa portfela finansowego wymaga bowiem bardzo indywidualnego podejścia, analizy sytuacji rodzinnej, skłonności do podejmowania ryzyka, posiadanego majątku czy planów życiowych.
współpraca. K.S., J.S.

Katarzyna Siwek
Audiobooki podbijają rynek
Audiobooki, książki czytane przez lektora do słuchania na CD lub w plikach mp3., podbiły już USA, Wielką Brytanię i Niemcy, a teraz zaskarbiają sobie coraz szersze rzesze fanów w Polsce. Wydawcy i dystrybutorzy zaczynają z kolei zarabiać coraz większe pieniądze.
Nie masz czasu albo po prostu nie chce ci się czytać książek - masz alternatywę. To audiobooki, czyli czytane przez lektorów lub aktorów książki sprzedawane na płytach CD lub w formie plików mp3. Na świecie coraz więcej wydawców decyduje się na taką, dodatkową formę dystrybucji książek, a w niektórych krajach słuchanie zamiast czytania staje się już modą. Dla wydawców natomiast — dodatkowym źródłem przychodów. W Polsce zaczyna być podobnie.
Klientów przybywa, konkurencja rośnie
- Sprzedajemy audiobooki od końca 2007 roku. Ten biznes jest już rentowny – podkreśla Bartłomiej Roszkowski, prezes spółki NetPress Digital, właściciela internetowego sklepu z cyfrowymi audiobookami, e-książkami i e-gazetami Nexto.pl, którego udziałowcem jest fundusz inwestycyjny MCI Management.
Oferta Nexto.pl nie jest na rynku jedyna. Audiobooki oferuje tak naprawdę kilkaset, najczęściej niewielkich, e- sklepów, ale najbardziej znane to także Audioteka.pl, w której większość udziałów ma notowana na giełdzie spółka K2, a także Dosłuchania.pl czy Audiobook.pl. Część e-sklepów oferuje zarówno czytane książki na krążkach CD, jak i w postaci plików mp3. Niektóre skupiły się już jednak tylko na ofercie mp3., bo jest tańsza w produkcji i dystrybucji. W tradycyjnych sieci sprzedaży - takich jak choćby Empik, czy Merlin.pl - wciąż dominują audiobooki na płytach CD. Na tym rynku zaistnieć próbują też wydawcy prasy - np. G+J Polska czy Agora.
Zarówno sklepy internetowe, jak i duże sieci oferuje m.in. książki edukacyjne, obyczajowe, biznesowe, literaturę faktu i reportaże. Można wśród nich znaleźć m.in. Opowiadania Marka Hłaski, Dżumę w Breslau Marka Krajewskiego, czy – należące do klasyki – takie dzieła jak Morderstwo na Rue Morgue Edgada Allana Poe i Przygody Sherlocka Holmesa Arthura Conana Doyle’a. Ceny wahają się od 10 do 40 zł za książkę w pliku mp3. Wydawcy próbują kusić klientów, zatrudniając do czytania książek znanych aktorów — swoich głosów użyczyli już np. Jerzy Stuhr, Zbigniew Zapasiewicz, Jan Englert czy Krzysztof Globisz. Oferta większości sklepów jest jednak bardzo podobna. — To efekt tego, że liczba książek dostępna w formie audiobooków w Polsce w porównaniu do wielu krajów zachodnich jest wciąż niewielka, siega może 700 tytułów. Stale jednak rośnie — dodaje Marcin Beme, członek rady nadzorczej spółki MDPL, do której należy serwis Audioteka.pl.
Gonimy Europę, powoli
W Niemczech, największym rynku w Europie, dostępne jest 17 tys. audiobooków, a co roku ich liczba zwiększa się średnio o kolejne 8 tys. tytułów. W Wielkiej Brytanii rocznie sprzedaje się z kolei 5 mln egzemplarzy audioksiążek. To efekt ogromnego zainteresowania, wręcz mody na audiobooki. W Niemczech ponad 30 proc. społeczeństwa sucha audioksiążek często, a ponad 40 proc. - raz na jakiś czas. W USA z kolei fanem audiobooków jest około 25 proc. Amerykanów. To przekłada się na spore pieniądze. Nasi zachodni sąsiedzi wydają rocznie na książki do słuchania aż 200 mln euro rocznie. Brytyjczycy — 70 mln funtów. W USA z kolei — aż 1 mld dol. Tam absolutnym liderem rynku jest sklep internetowy Audible.com, należący do giganta e—handlu Amazon.com. Przychody serwisu przekraczają już 110 mln dol. Przedstawiciele branży w Polsce najpierw chcieliby dogonić Niemcy. - Sytuacja na rynku niemieckim, to docelowy model rynku w Polsce. Bardzo w to wierzę - podkreśla Bartłomiej Roszkowski.
Na razie jest sporo do nadrobienia. Wartość polskiego rynku to na razie około 1 proc. wartości rynku niemieckiego. Firmy z branży szacują, że obecnie Polacy wydają rocznie na audiobooki 6,5 mln zł. - Ale stale zwiększają zakupy. Szacunki mówią, że w 2010 roku może to być już 40 mln zł - dodaje Marcin Beme.
Wszystko jest możliwe, pod warunkiem że utrzyma się tempo, w jakim poszerza się oferta audiobooków na polskim rynku oraz dynamika sprzedaży niektórych dystrybutorów. W roku 2003 oferta tytułów do słuchania liczyła zaledwie 60 pozycji, trzy lata później poszerzyła się do 600, a w roku ub. przekroczyła 700 tytułów. Wraz z coraz większym zainteresowaniem, rośnie też średni nakład - pięć lat temu liczył około 500 sztuk, podczas gdy w roku 2007 wynosił już 3 tys. W dużych sklepach - takie jak Empik czy Merlin - sprzedaż rosła w ub. roku nawet o 50 proc., w internetowych- choćby Dosłuchania.pl - nawet o 70 proc. - Od 6 listopada do końca stycznia z naszego serwisu klienci pobrali sporo ponad 7 tys. audiobooków. Szacunki mówią, że w tym roku w Polsce klienci kupić mogą od 30 do nawet 50 tys. audiobooków - mówi Marcin Beme.
E-sklepy z audiobookami wierzą, że z każdym kolejnym rokiem ich przychody będą rosnąć, bo coraz większa, a przede wszystkich coraz zamożniejsza, będzie też grupa odbiorców audiobooków. Dziś najczęściej kupują je osoby między do 30 roku życia. W Audioteka.pl klient każdorazowo pobiera 2—3 tytułu i bardzo często wraca do sklepu. Marcin Beme podkreśla, że klienci pochodzą z całego kraju, choć z lekką przewagą Warszawy i Katowic. - Jedna trzecia naszych klientów słucha audioksiążek w samochodach, drugie tyle na odtwarzaczach przenośnych. Mniejszość robi to w domu, np. z komputera. Audiobooki to produkt dla wymagających klientów, głównie ambitnych, zamożnych, lubiących się wyróżniać i nie lubiących tracić czasu — dodaje.
Polscy wydawcy podpatrują zachodnich
Przedstawiciele internetowych sklepów z audioksiążkami są przekonani, że rynek będzie rósł, bo polscy wydawcy biorą przykład ze swoich zachodnich odpowiedników i też inwestują w tej formę dystrybucji. Coraz częściej wykorzystują audiobooki do promocji, decydując się na równoczesną premierę wydania papierowego i książki audio. - Takie premiery to na zachodzie niamal reguła. Polscy wydawcy zaczynają ją stosować. Tak było m.in. w przypadku ostatniej części przygów Harry’ego Pottera oraz najnowszej książki Jerzego Pilcha Marsz Polonia - mówi Marcin Beme.
Niektórzy wydawcy postanowili poważniej zaistnieć na tym rynku, tworząc nawet osobne spółki, które zajmą się produkcją audioksiążęk. Postapiło tak na przykład wydawnictwo WAB, powołując spółkę Biblioteka Akustyczna. W przypadku książki Jerzego Pilcha, wydawca zdecydował się na równoczesną premierę z audioksiążką, ale tylko pliku mp3 do ściągnięcia z internetu, rezygnując z droższej w wyprodukowaniu oferty książki na CD. Ich śladem pójdą pewnie kolejni wydawcy. - Jeszcze w rok temu musieliśmy sami dzwonić i przekonywać wydawców do audiobooków, dziś jest odwrotnie — to wydawcy często dzwonią i pytają o możliwość nagrania audioksiążek i wprowadzenia ich do sprzedaży. Także zagraniczni agenci, z którymi mamy kontakt, mówią, że polscy wydawcy coraz częściej chcą podpisywać z nimi osobne umowy na licencje audiobooków - podkreśla Marcin Beme. Bartłomiej Roszkowski z Nexto.pl dodaje, że jeszcze rok temu trudno było przekonać wydawców do idei audiobooka: - Dziś wygląda to zupełnie inaczej. Szacuję, że ponad 60 proc. wydawców już wydawaje audiobooki, a wśród nich jest wielu graczy z czołówki rynku - dodaje Bartłomiej Roszkowski.
Prawo hamuje rynek
Rynek mógłby pewnie rosnąć szybciej, gdyby dostępna na rynku oferta tytułów była znacznie szersza. Pozyskanie jednak do sprzedaży wielu polskich utworów, szczególnie starszych, wcale nie jest proste. - Ręce wiąże nam w wielu przypadkach prawo - dodaje Bartłomiej Roszkowski.
Za przykład podaje choćby zbiory Polskiego Związku Niewidomych. Dla jego członków w latach 50. XX wieku zaczęto nagrywać czytane książki. Gdyby udało się pozyskać te tytułu do sprzedaży, oferta rynkowa poszerzyłaby się ogromnie.- Zbiory te liczą bowiem blisko 5 tys. tytułów. Nie można z nich jednak skorzystać ze względu na nieuregulowaną kwestię praw autorskich. Część ich właścicieli nie żyje, więc trzeba by skontaktować się ze spadkobiercami. Przy tak dużej liczbie utworów, koszty takiego przedsięwzięcia mogłyby być znacznie większe niż potencjalne przychody - podkreśla.
Autor: Michał Fura
Forum Przyjaznych Inwestorów
Zachęcamy do odwiedzenia naszego forum poświęconego inwestowaniu, nieruchomościom i zagadnieniom związanym z prowadzeniem własnej firmy.
www.forumPi.plOstatnie zmiany w serwisie
Archie - Przyjazny Inwestor roku 2008
Przyjazny Inwestor roku 2008 - KONKURS
Przyjaciele
kosztorysy budowlane
program na zlecenie
nieruchomości Nysa
darmowe konto bankowe

