Aktualności
VideoKonferencje - sposób na mniejsze koszty w firmie
Firmy tną koszty wszędzie tam, gdzie nie wpływa to bezpośrednio na podstawowy obszar ich działalności. Wyjazdy służbowe zastępują audio- i wideokonferencje.
Oszczędnościowa polityka to pole do popisu dla nowoczesnych rozwiązań
komunikacyjnych. Wzrasta więc zainteresowanie wideo- i
telekonferencjami, zwłaszcza wśród przedsiębiorstw wielooddziałowych, o
rozproszonej strukturze geograficznej, które mogą ciąć koszty,
ograniczając podróżowanie pracowników.
Grzegorz Arent, sales engineer w Polycom, uważa, że
wideokonferencje sprawdzają się zwłaszcza w czasach gorszej koniunktury
gospodarczej, ograniczają bowiem wydatki związane z podróżami
służbowymi, czyli opłatami za przejazdy pracowników, noclegi, diety.
- Mniej osób zauważa jednak, że największym kosztem jest nieobecność
najlepiej opłacanej kadry menedżerskiej czy wysokiej klasy specjalistów w
firmie - wskazuje nasz rozmówca.
Tymczasem zdalna konsultacja czy spotkanie są znacznie tańsze niż
wyjazd, a spotkania organizowane ad hoc redukują czas potrzebny na
proces podejmowania decyzji.
- Wysokiej klasy specjaliści i menedżerowie zarządzający to osoby,
których czas jest niezwykle cenny - przekonuje Arent. - Technologia
wideokonferencyjna znacznie zwiększa efektywność takich osób, redukując
jednocześnie do minimum czas spędzany bezproduktywnie w podróży.
Dzięki bogatej funkcjonalności systemy takie znajdują zastosowanie w
całej strukturze przedsiębiorstwa, znacznie skracając procesy biznesowe.
I tak członkowie zarządu odbywają wirtualne spotkania menedżerów, dział
handlowy przeprowadza omawianie strategii, szkolenia, spotkania z
klientami na odległość, dział HR - szkolenia wewnętrzne dla pracowników,
zdalną rekrutację, dział marketingu - wprowadzanie nowych akcji
promocyjnych, dział R&D - wspólne projekty.
Dzięki wykorzystaniu nowoczesnych rozwiązań wideokonferencyjnych możliwe
jest odbycie w ciągu jednego dnia kilku spotkań zamiast jednego, co
podnosi wydajność przedsiębiorstw.
Tania narada
Marek Woźniak, prezes zarządu firmy netPR, zwraca
uwagę, że systemy wideokonferencyjne kojarzą się zwykle z dedykowanymi
kosztownymi rozwiązaniami, które pełnią rolę komunikacyjnego mostu
pomiędzy np. oddziałem firmy i centralą.
- Dzisiaj jednak mamy do czynienia z rozwiązaniami, które w większym
stopniu wykorzystują możliwości internetu i nie wymagają zakupu
dedykowanych urządzeń, co sprawia, że znacznie zwiększa się spektrum
możliwości ich zastosowań - uważa nasz rozmówca.
Obiecującym kierunkiem rozwoju wideokonferencji jest komunikacja z
inwestorami firmy oraz klientami. To również dobre narzędzie komunikacji
z przedstawicielami handlowymi i pracownikami rozproszonymi w różnych
częściach kraju i świata.
- Systemy wideokonferencyjne wyobrażamy sobie jako coś raczej
kosztownego oraz trudnego technicznie i rzeczywiście do tej pory były to
raczej rozwiązania drogie, a w dodatku odznaczające się ograniczoną
funkcjonalnością - opisuje Marek Woźniak. - Dzisiejsze technologie
transmisji wideo w internecie rozszerzają jednak spektrum zastosowań.
Wykorzystywane są już np. dedykowane systemy wideokonferencyjne do
realizacji konferencji prasowych, transmisji WZA i spotkań z
inwestorami, możliwe staje się także zastosowanie innych narzędzi
przygotowanych pod konkretne funkcje typowe dla danych przedsiębiorstw.
- Sprzyja firmom to, że wiele takich narzędzi pojawia się w modelu SaaS,
czyli Software as a Service, co obniża bariery dostępu do najnowszych
technologii -wyjaśnia prezes netPR. - Koszty takich rozwiązań zależą od
funkcji, które mają spełniać, stopnia integracji z witryną firmową i
innymi systemami w firmie.
Na postrzeganie audio- i wideokonferencji jako produktu luksusowego,
bardziej sposobu na wydanie nadwyżek budżetowych niż opłacalnej
ekonomicznie inwestycji, zwraca uwagę Leszek Winiarski,
inżynier z Interactive Intelligence.
- Jednak proste obliczenie ROI, zwrotu z inwestycji, wykazuje, że w
przypadku firm wielooddziałowych, bazujących na częstych kontaktach z
kontrahentami i partnerami, zakup systemu telekonferencyjnego zwraca się
nawet w przeciągu sześciu miesięcy -przekonuje Winiarski.
Tańszym rozwiązaniem w porównaniu z wideokonferencjami (ale przez to z
niższym komfortem spotkania) są audiokonferencje. Jednak wdrożenie
oprogramowania tego typu również umożliwia ograniczenie podróży
służbowych bez obniżenia efektywności pracy przedsiębiorstwa.
- Zaawansowane rozwiązania audiokonferencyjne posiadają tak przydatne
funkcje, jak automatyczne nagrywanie i tworzenie raportów ze spotkań czy
integracja z Microsoft Outlook, która pozwala na planowanie i wysyłanie
zaproszeń na konferencję bezpośrednio z poziomu skrzynki e-mail -
informuje Leszek Winiarski. - Systemy tego typu są szczególnie polecane
firmom o dużych potrzebach komunikacyjnych, jednak nie dysponujących
budżetem wystarczającym na zakup rozwiązania wideo.
Część firm, zwłaszcza mniejszych, wykorzystuje proste, darmowe
rozwiązanie umożliwiające zdalne spotkania, takie jak np. Skype. Jednak
darmowe rozwiązania, oparte na sieciach publicznych, zazwyczaj nie dają
pewności nawiązania połączenia. Nie ma również żadnego sposobu kontroli
jego jakości czy wprowadzenia mechanizmów QoS (Quality of Service), brak
jest gwarancji bezpieczeństwa danych. Dlatego też firmy posiadające
bardziej zaawansowane potrzeby komunikacyjne, zatrudniające pracowników
zdalnych i mobilnych, powinny zainwestować w profesjonalny system wideo-
lub telekonferencyjny.
Jarosław Maślanek
Budowlańcy załamani po zimie
Blisko trzy czwarte (70%) krajowych firm budowlanych mających zaplanowane prace na okres tegorocznej zimy odnotowało opóźnienia. A wśród dużych spółek, zatrudniających powyżej 50 pracowników, ponad 80% nie zrealizowało zaplanowanych prac w terminie – wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Korporacji Przedsiębiorców Budowlanych UNI-BUD.
Tym samym potwierdziła się teza, że tegoroczna zima miała znaczący wpływ na kondycję branży budowlanej w Polsce.
- Jedynie 40% firm zrealizowało więcej niż 60% planowanych robót, a kolejne 40% szacuje, że zaległości budowlane wynikające z przebiegu zimy uda im się nadrobić w okresie do miesiąca. Co czwarta firma będzie na to potrzebować od 5 tygodni do 3 miesięcy, a co szósta opóźnienia spowodowane przez zimę nadrabiać będzie przez okres powyżej 3 miesięcy – szacują przedstawiciele branży.
Dodajmy, że informacje statystyczne za pierwsze dwa miesiące tego roku również wskazują na spadek produkcji budowlanej o ok. 20% (może to wpłynąć na zmianę wcześniejszych prognoz o szansach na wzrost budownictwa wyższy niż w 2009 r.), jednakże pierwszy kwartał w budownictwie zawsze wykazuje niskie wskaźniki i nie jest dobrą podstawą do prognoz (tym bardziej, że w tegorocznym styczniu i lutym utrzymywały się wyjątkowe mrozy). Wydaje się więc, że z ewentualną korektą prognoz (czyli ze wskazaniem na zmniejszenie tempa wzrostu w budownictwa) należy jeszcze chwilę zaczekać.
- Jest bowiem wiele czynników wskazujących na utrzymanie, a nawet wzmocnienie priorytetów w budownictwie, np. duże projekty „w trakcie realizacji”, projekty związane z EURO 2012 czy wykorzystanie funduszy unijnych – twierdzi prof. Zofia Bolkowska z Wyższej Szkoły Zarządzania i Prawa w Warszawie.
Ale ostra zima nie oszczędziła również stadionów – ze względu na niską temperaturę nastąpiły opóźnienia prac, szczególnie w Warszawie na Stadionie Narodowym oraz we Wrocławiu (który jest najbardziej obecnie opóźnionym projektem budowlanym). Zdecydowanie najlepiej wygląda sytuacja w Poznaniu, który jest najbardziej zaawansowany pod kątem prac.
Stanęły też chwilowo roboty drogowe, budowa wielu odcinków autostrad i dróg ekspresowych musiała zaczekać na koniec zimy – opóźnienia związane z klimatem sięgają 2-3 miesięcy, jednak w ocenie budowlańców wiosna i lato pozwolą nadrobić stracony w styczniu i w lutym czas. I oby mieli rację, gdyż do Euro zostało niewiele ponad dwa lata.
5,4 mld zł przychodów z prywatyzacji
Około 5,4 mld zł przychodów z prywatyzacji za trzy pierwsze miesiące tego roku to dobry wynik - oceniają eksperci. Zdaniem Ireneusza Jabłońskiego z Centrum im. Adama Smitha nie ma zagrożeń dla realizacji planu przewidzianego na ten rok - w wysokości 25 mld zł.
Od początku roku resort skarbu zakończył 42 projekty prywatyzacyjne, z czego 15 w marcu.
W tym czasie ministerstwo sprzedało 20 mln akcji KGHM, czyli 10 proc. walorów miedziowego koncernu, za ponad 2 mld zł. Resort zbył również 14 mln akcji Grupy Lotos, czyli 10,8 proc. walorów paliwowej spółki za 406 mln zł. Za sprzedaż poprzez giełdę 16,05 proc. akcji Enei uzyskał natomiast 1,134 mld zł. Z kolei z transakcji sprzedaży 46,7 proc. akcji kopalni węgla kamiennego "Bogdanka" do MSP trafiło ponad 1,1 mld zł.
Od początku roku resort przeprowadził również kilka aukcji. Podczas licytacji MSP sprzedało Przedsiębiorstwo Hotelarskie "Kujawy Zajazd Polski" za 11 mln zł, Katowickie Przedsiębiorstwo Geologiczne za ponad 4,1 mln zł, Przedsiębiorstwo Robót Drogowych i Mostowych w Bielsku Podlaskim za 5,1 mln zł oraz Wągrowieckie Przedsiębiorstwo Robót Mostowych za 5,25 mln zł.
MSP udało się również zbyć uzdrowiska Ustka za 14 mln 28 tys. zł oraz Kraków Swoszowice za ok. 18 mln zł.
Zdaniem Ireneusza Jabłońskiego z Centrum im. Adama Smitha uzyskane przez resort skarbu do końca marca przychody z prywatyzacji zł to "zupełnie przyzwoity" wynik.
"Zważywszy na porę roku, jak i długie procedury prywatyzacyjne, są to wyniki zupełnie przyzwoite. Oceniając po rezultatach prywatyzacyjnych ministerstwa za pierwszy kwartał, nie ma powodów, by sądzić, że plan roczny może być zagrożony. Pod warunkiem, że nie zostanie wyhamowane tempo ofert sprzedażowych majątku państwa" - zaznaczył Jabłoński.
Podobnego zdania jest ekspert Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową dr Bohdan Wyżnikiewicz. "Wynik za trzy pierwsze miesiące oceniam jako dobry, biorąc pod uwagę okoliczności, czyli m.in. ciężką zimę, a także to, że gospodarka światowa jeszcze się +nie przebudziła+. Poza tym projekty prywatyzacyjne przygotowuje się przez dłuższy okres" - podkreślił Wyżnikiewicz.
Według Jabłońskiego, sprawne przeprowadzenie w tym roku prywatyzacji kilkuset przedsiębiorstw w drodze bezpośredniej, czyli nie przez rynki kapitałowe, jest warunkiem kluczowym powodzenia tegorocznego programu sprzedaży spółek Skarbu Państwa.
"Upublicznienie, czy częściowa sprzedaż akcji dużych przedsiębiorstw od strony formalnej wymaga większego wysiłku, ale za to można mieć pewność wpływów z tego tytułu. Oczywiście one mogą być mniejsze lub większe. Natomiast sprzedanie małego lub średniego przedsiębiorstwa w całości wiąże się z dużym zaangażowaniem w poszukiwanie nabywców" - podkreślił Jabłoński. "Patrząc na szansę powodzenia rocznego planu, trzeba pamiętać, że nie będzie on zrealizowany wyłącznie poprzez duże projekty giełdowe" - ocenił Jabłoński.
Wyżnikiewicz szacuje, że rząd może uzyskać w tym roku z prywatyzacji łącznie 20 mld zł.
"Patrząc na to, co się działo do tej pory z prywatyzacją, to należy prognozować, że będzie bardzo trudno uzyskać taki wynik, jaki planuje rząd, czyli 25 mld zł. Ale myślę, że około 20 mld zł jest realne - pod warunkiem, że będzie duża determinacja resortu skarbu w tym zakresie" - powiedział ekspert IBnGR.
"Przekształcenia własnościowe napotykają na różne bariery. Gospodarka światowa nie do końca otrząsnęła się z kryzysu, co oznacza, że nie wszyscy, którzy mogliby kupić spółki, mają na to środki. Wiele instytucji finansowych wpadło w problemy. Co prawda Polska jest +zieloną wyspą+, ale nie na tyle atrakcyjną, żeby tutaj za wszelką cenę coś kupować" - podkreślił Wyżnikiewicz.
Zwrócił jednak uwagę, że rząd ma dużą motywację, by przyspieszyć prywatyzację spółek, m.in. ze względu na deficyt budżetowy.
Plan prywatyzacji na 2010 r. ma objąć kilkaset projektów, w tym m.in. debiut PZU, prywatyzację pierwszej i drugiej grupy chemicznej, Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin, kopalni węgla brunatnego Konin i Adamów. MSP planuje ponadto znaleźć branżowego inwestora dla Energi, a także sprzedać poprzez giełdę pakiet akcji w Polskiej Grupie Energetycznej. Także w tym roku do inwestorów ma trafić pakiet akcji koncernu energetycznego Tauron. Przygotowane przez MSP propozycje strategii prywatyzacji GPW przewidują zbycie w tym roku poprzez giełdę ponad 63 proc. akcji giełdy.
MSP chce uruchomić w tym roku procesy wyjścia Skarbu Państwa z 57 PKS-ów. W przypadku 13 spółek resort prowadzi komunalizację, której celem jest przekazanie przedsiębiorstw samorządom. Od 2008 roku resort skarbu sprzedał Polbus-PKS we Wrocławiu, PKS-y w Żywcu, w Radomsku oraz w Bełchatowie.
PAP
KGHM rozpoczyna likwidację spółki
Należąca do spółki KGHM Polska Miedź firma KGHM Congo złożyła wniosek w Sądzie Handlowym w Lubumbashi o dobrowolnej likwidacji tej spółki, wynika z komunikatu KGHM.
"Likwidacja
rozpocznie się z dniem 1 stycznia 2010 roku, zgodnie z prawem
obowiązującym w Demokratycznej Republice Konga" - czytamy w komunikacie.
Spółka
podała, że decyzja o likwidacji KGHM Congo została podjęta w związku z
zakończeniem przez spółkę projektu inwestycyjnego w Demokratycznej
Republice Konga.
KGHM Polska Miedź posiada w KGHM Congo 99,98%
udziałów, które ujmuje w sprawozdaniu z sytuacji finansowej w aktywach
finansowych dostępnych do sprzedaży o wartości bilansowej równej zero.
KGHM
zdecydował o wycofaniu się z inwestycji w Demokratycznej Republice
Konga już w 2006 roku skala przedsięwzięcia i stopa zwrotu nie były
satysfakcjonujące, a ponadto istniało ryzyko polityczne.
Inwestycja w Kongu, rozpoczęta w 1999 roku, pochłonęła ponad 36 mln USD. KGHM
szacował wcześniej, że należałoby zainwestować jeszcze co najmniej 23
mln USD, żeby odzyskać chociaż część poniesionych nakładów.
Dramatyczne dane gospodarcze z Hiszpanii
Deficyt finansów publicznych w Hiszpanii wzrósł w ciągu pierwszych 11 miesięcy br. pięciokrotnie, osiągając ponad 71,5 mln euro, tj. prawie 6,8 proc. PKB - poinformował w poniedziałek resort gospodarki w Madrycie.
Są to skutki spadku wpływów z podatków oraz ogromnych kosztów walki z kryzysem gospodarczym.
Hiszpania ma za sobą pięć kolejnych kwartałów spadku gospodarczego. Madryt
obiecuje sprowadzenie deficytu do wymaganych dla strefy euro 3 proc.
PKB w 2012 roku.
Tylko w ciągu pół roku (od października 2008) bezrobocie w Hiszpanii wzrosło
z 2,6 mln do ponad 4 mln osób. W 1,3 mln rodzin nikt nie pracuje.
Najtrudniej zaleźć pracę ludziom młodym - stopa bezrobocia wśród osób
poniżej 30. roku życia wynosi 30 proc., czyli aż o 12 proc. więcej od
średniej krajowej.
Zgodnie z prognozami UE, w pierwszym półroczu 2010 stopa bezrobocia w Hiszpanii
będzie rosła i wyniesie 19,4 proc., co oznacza, że będzie najwyższa od
1996 roku, a liczba bezrobotnych osiągnie rekordowy poziom 4,5 mln.
Przewiduje się, że bezrobocie w Hiszpanii
będzie rosnąć w przyszłym roku najszybciej w całej UE, także wśród
młodzieży. Stopa bezrobocia wśród młodych ludzi do 25. roku życia ma
wzrosnąć do ponad 40 proc.
Forum Przyjaznych Inwestorów
Zachęcamy do odwiedzenia naszego forum poświęconego inwestowaniu, nieruchomościom i zagadnieniom związanym z prowadzeniem własnej firmy.
www.forumPi.plOstatnie zmiany w serwisie
Archie - Przyjazny Inwestor roku 2008
Przyjazny Inwestor roku 2008 - KONKURS
Przyjaciele
kosztorysy budowlane
program na zlecenie
nieruchomości Nysa
darmowe konto bankowe

